Kim jest Chamath Palihapitiya? Nowy kandydat na gubernatora Kalifornii

Chamath Palihapitiya jest CEO firmy, której nazwa może być znana większości osób, które inwestują w kryptowaluty lub interesują się tym rynkiem. Mowa tutaj o firmie Venture Capital Social Capital. Dlaczego o nim wspominam? Dlatego, że właśnie ogłosił plany dot. startu na stanowisko gubernatora Kaliforni. Jego post na Twiterze, w którym poinformował o swojej decyzji jest niezwykle popularny i na dodatek promuje nową, autorską stronę internetową. Co znajduje się na tej stronie? Mianowicie same ciekawe rzeczy, między innymi duża obniżka podatków, wzrost wynagrodzeń dla nauczycieli oraz koniec kredytów dla studentów.

No dobrze, ale co dalej?

Nie jest to koniec aktywności politycznej Palihapitiya. Miliarder zaangażował się również w akcję, która ma na celu wymuszenie na politykach głosowania w sprawie innego gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma. Głosowanie ma dotyczyć oczywiście odwołania obecnego gubernatora, a tym samym doprowadzić do przedwczesnych wyborów z końcem tego roku. Taki stan rzeczy jest spowodowany rosnącym niezadowoleniem mieszkańców kalifornii w kontekście tego, co Newsom robi na swoim stanowisku, jakie wprowadza restrykcje związane z COVID-19 i jakie ma plany na przyszłość.

Inwestor w Bitcoin w polityce? Idą zmiany na rynku kryptowalut i polityki?

Dla przypomnienia, Palihapitiya nie tylko jest znany jako były zarządzający dyrektor Facebooka, ale również jeden z pierwszych inwestorów w kryptowalutę Bitcoin. Dlaczego zatem zainteresował się polityką? Wszystko jest związane z utrzymaniem impetu technologicznego Kalifornii, a co za tym idzie, stworzenie z tego regionu swoistego buforu bezpieczeństwa oraz pola do inwestycji i rozwoju Bitcoina. 

W wywiadzie, który został opublikowany 7 stycznia bieżącego roku, na łamach jednego z wiodących portali o kryptowalutach stwierdził, że Bitcoin to “zabezpieczenie przed niepewnością ekonomiczną i że cena kryptowaluty może wzrosnąć do 200 000 USD w ciągu następnych od pięciu do dziesięciu lat.” 

Bohater mojego newsa w kwietniu 2020 roku, w jednym z artykułów Forbesa został opisany jako inwestor, który w 2013 roku posiadał rzekomo 5% rynku Bitcoin, kiedy cena za jednego Bitcoina wynosiła 80 dolarów. Co zatem ma to wspólnego z polityką? Jak można zauważyć, 

od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Bidena 20 stycznia w polityce Stanów Zjednoczonych zaszły zmiany, jakie można uznać za prokryptowalutowe. Chodzi np. o nominację byłego członka rady dyrektorów Ripple, Michaela Barra, na kolejnego szefa Urzędu Kontrolera Waluty. Ponadto administracja Bidena wybrała również znającego się na kryptowalutach Gary’ego Genslera na szefa Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Sama kandydatura Palihapitiya i chęć wejścia do polityki jest jakoby potwierdzeniem, że te dwa światy zaczynają dostrzegać wzajemny potencjał i korzyści płynące z działań na rynku kryptowalut. Co to przyniesie zwykłym użytkownikom oraz inwestorom Bitcoina?